Suunto Ambit + HR [TEST]

Nie wiem jak wy, ale ja się czuję dziwnie bez zegarka na dłoni tak na co dzień, jak i podczas biegania. W podstawówce i później w liceum, gdy reprezentowałem szkołę na krótkich dystansach, wystarczała mi funkcja stopera (później również timera) . Nic ponad to. Podczas studiów porzuciłem bieganie na rzecz wspinaczki i luźno rozumianej włóczęgi po obcej ziemi. Tym razem zegarek musiał być przede wszystkim wytrzymały i wodoodporny. Nie uprawiałem sportu wyczynowo, stąd nie interesowały mnie funkcje, z których wcześniej korzystał tylko Agent 007; zresztą jakieś 7-8 lat temu niewiele było takich zegarków, a te co były kosztowały majątek. Wreszcie, niecały rok wstecz, biegając w srogim mrozie po lesie zaufałem gps-owi w komórce i pognałem w nieznane. Po kilku kilometrach smartphone wziął wolne (za niska temperatura), a ja zostałem z sarenkami w śniegu prawie po kolana i zastanawiałem się czy wracać po śladach, czy może biec dalej przed siebie. Był to silny impuls do refleksji na zegarkiem z GPSem. Po wielu tygodniach analizy wybór padł na fiński Suunto Ambit. Dziś mogę się podzielić z wami opinią z jego użytkowania, tym cenniejszą, że został przetestowany w różnych warunkach.  Zapraszam!

Suunto Ambit HR

Suunto Ambit HR

W czym wybierać?

Zegarków z GPS-em jest już na rynku całkiem sporo, od no-name-ów z allegro, po uznane marki od lat doskonalące się w tej dziedzinie. Przed zakupem tego jedynego należy zadać sobie pytanie: „do czego go będę najczęściej używał?”. Na potrzeby krótkich biegów ulicznych przyzwoity sprzęt można już dostać za 600 zł (choć warto się tu zastanowić, czy nie wystarczy czujnik kadencji w bucie) takich marek jak Garmin, Polar Sport lub Timex (choć ten w ostatnich latach odchudził swoją ofertę). Kiedy potrzeba bardziej profi funkcji, a ponadto trenujemy np. pod zawody triathlonowe, wybór padnie na inny zegarek, co wyglądem przypomina mały komputer na nadgarstku. Ten typ jest już znacznie droższy, a prym tu wiedzie (wedle mojej obserwacji) Garmin; mają one jednak jedną wadę – bateria zazwyczaj wystarcza na ok. 15h ciągłej pracy. Cóż więc zrobić, gdy bierzemy udział w jakimś biegu na ultradystansie, a z czołówką mamy tyle wspólnego, że jesteśmy na jednej liście startowej i wiemy, że bieg zajmie nam nieco więcej czasu? Na pomoc przychodzi dwóch producentów i ich dwa modele: Fenix (Garmin) oraz Ambit (Suunto). Różnica między nimi jest taka, jak między Pepsi a Coca Colą. Niby to samo, a jednak tak wiele ich dzieli. Oba zegarki mają zbliżone parametry, uznaną markę i grono zwolenników. Zdecydowałem się na Ambita, ponieważ z powodzeniem można go nosić na co dzień i nie wyglądać przy tym jak Power Ranger, choć zgodzę się, że jest to kwestia gustu. Przeglądając różne fora nie znajdzie się arbitralnych recenzji wskazujących na jeden z modeli. Znalazłem nawet recenzję Anglika, który biega używając obu zegarków jednocześnie (sic!). I kto mu zabroni? Obecnie dostępna jest II generacja Ambita, nieco odchudzona, ładniejsza i niemal z tymi samymi funkcjami. Przedmiotem mojej recenzji jest jednak Suunto Ambit pierwszej generacji.

A po ile to chodzi? I czemu tak drogo?

Zegarki tej klasy nie należą do najtańszych, dlatego warto poszukać po Internecie jakieś promocji. W tej chwili zegarki Suunto można kupić od wielu sprzedawców i wcale nie jest tak, że sklepy sportowe/biegowe oferują najlepszą ofertę. Ja wybrałem sklep Aktywny Nadgarstek, który po krótkich negocjacjach opuścił mi cenę, w stosunku do konkurencji, o kilka dobrych procent i w sumie za model z paskiem HR zapłaciłem ok. 1650 zł (dla porównania Ambit2 kosztuje teraz nominalnie 2100zł, a na stronie producenta jeszcze więcej) i w gratisie dostałem jeszcze jakąś książkę. W niektórych sklepach stacjonarnych istnieje możliwość, po wpłacie zaliczki, przetestowania zegarka przez jakiś czas. Jest to bardzo dobre wyjście dla osób niezdecydowanych i bojących się zaryzykować. Suunto ma również swój sklep i punkt gwarancyjny w Warszawie. Szczęśliwie nie wiem jak on działa, bo nie musiałem z niego korzystać. Od znajomych wiem natomiast, że np. gwarancja w Garminie jest na najwyższym poziomie – mam nadzieję, że z Suunto jest podobnie. Tańszą wersją jest ta bez firmowego paska piersiowego; Ambit wspiera integrację ANT+, także taniej jest dokupić sobie pasek z innej firmy, tym bardziej, że ten firmowy nie działa pod wodą (jeśli ktoś oczywiście chciałby mierzyć puls podczas pływania).

Co do samego opakowania i jego zawartości: w zestawie jest zegarek, pas piersiowy, kabel USB-złącze zegarka, który służy do wymiany danych i ładowania baterii. Od sklepu otrzymałem również wydrukowaną polską instrukcję obsługi. Zegarek po zakupie należy powiązać z naszym kontem Movescount i sprawdzić czy nie ma jakiś aktualizacji oprogramowania. Potem nie pozostaje nic innego, jak trenować.

Nie szata zdobi, ale …

Suunto Ambit wydaje się całkiem solidny. Swoje waży, swoje mierzy – to fakt, ale nawet na wątłym przegubie (jak mój) nosi się bardzo pewnie i do tego wygląda naprawdę przystępnie. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne, a i w samym zegarku można zmienić sposób wyświetlania na negatyw (tu muszę raz jeszcze podkreślić, że nowy Ambit2 wygląda jeszcze lepiej i jest bardziej smukły). Dość szybko na kopercie zszedł mi czarny lakier (z powodu otarć itp.), co w niczym nie przeszkadza, a jak czytałem, to jest to powtarzalna cecha. Ambit wyposażony jest w pięć przycisków, które działają zaskakująco płynnie. Każdy z przycisków może działać w dwu trybach: krótkie naciśnięcie i dłuższe przytrzymanie. Duży plus należy się za pasek; jest on szeroki, gruby i perforowany. Dzięki temu podczas użycia nie ma się wrażenia, że ręka jest spocona, a sam zegarek się nie osuwa. Podejrzewam, że żaden z maratończyków nie założyłby takiego sprzętu na łapę, bo by mu odpadła podczas tych dwóch godzin z minutami, dlatego jeśli planujecie startować tylko w biegach ulicznych, to Suunto Ambit nie jest odpowiednim wyborem – za duży i ciężki do tego. W terenie w sam raz (nie trzeba już nosić na ręce choćby kompasu).

Zestaw z pudełka.

Zestaw z pudełka.

Jak to wszystko ogarnąć, czyli obsługa Ambita

Ambit wymaga spersonalizowania. Oczywiście mamy jakieś domyślne ustawienia i ekrany treningów, ale że każdy z nas jest inny i chciałbym w inny sposób przeglądać dane, a tych w Suunto nie brakuje, dobrze jest wszystko pod siebie ustawić. Do tego służy wcześniej wspomniana witryna – dziennik treningów – Movescount. Jest ona również podstawowym panelem administracyjnym, tzn. że z tego miejsca można zmienić wszystkie ustawienia w zegarku – od danych osobistych, przez formaty wyświetlania, a skończywszy na widokach treningów. Z poziomu zegarka nie można zmieniać widoków treningów, nie ma też żadnej dedykowanej do tego aplikacji desktopowej, dlatego należy pamiętać, że do konfiguracji niezbędne jest połączenie z siecią. Same tworzenie widoków jest bardzo intuicyjne i przyjemne. Mamy ogromny zbiór kombinacji, z których można skorzystać, a jeśli czegoś zabraknie, to Suunto umożliwia użytkownikom napisanie własnych aplikacji na zegarek (np. alarm burzowy, liczbę wzniesień, pozostały dystans itp.). Sam ekran zegarka podzielony jest na 3 części: 1) górna – wyświetla jeden typ informacji, zależna od głównej; 2) środkowa – główna – wyświetla jeden typ informacji, można tworzyć do 8 ekranów głównych; 3) dolna – wyświetla kilka typów informacji, zależna od głównej.

suunto_ambit

Konfiguracja ekranu

Zawartość poszczególnych części jest w zasadzie dowolna. Można tu pokazać nawigację po trasie, wykres wysokości, aktualne tempo, temperaturę czy co tam sobie zapragniecie. Tak zbudowany zestaw ekranów zapisuje się jako widok treningu (np. trening biegowy, siłownia, rower itp.) i transferuje do zegarka. Przed każdym treningiem wybieramy widok i myyyk. Muszę przyznać, że obawiałem się natłoku informacji podawanych przez zegarek podczas biegu, tego, że nie będę w stanie ich sobie przyswoić, przeanalizować. Na szczęście matryca jest bardzo czytelna, a wygodny sposób przełączania się między ekranami nie zaburza tempa biegowego. Dla niektórych irytujący może być fakt, że bez Internetu nie jesteśmy w stanie zmienić nic w ustawieniach treningowych.

Wybrane funkcje w praktyce

W górach: zegarek wybrałem głównie ze względu na (ultra)biegi górskie. Posiada on szereg funkcji, które ułatwiają nawigację oraz późniejszą analizę biegu. Pierwsza rzecz, to oczywiście pomiar wysokości, który w Ambicie może być liczony przy pomocy barometru, wysokościomierza lub w zależności od tempa zmiany wysokości zegarek automatycznie wybierze metodę. Ambit teoretycznie powinien sam (poprzez odniesienie do poziomu morza i ciśnienia) ustawić wysokość startową, ale zauważyłem, że wskazania nie są za dokładne, dlatego lepiej jest zawsze samemu wpisać wysokość na jakiej startujemy – później wszystko działa idealnie. Na szczytach spotykałem co najwyżej 1-metrowe odchylenia w stosunku do tabliczek. Dostajemy oczywiście informację ile metrów pokonujemy na minutę, a na wykresie można zobaczyć zmianę ze względu na kilometraż. Ze względu na ciśnienie możliwe jest również skorzystanie z aplikacji alarmującej przed burzą. Ja nie używałem, ale słyszałem od tatrzańskich łojantów, że w innych modelach Suunto działa to bardzo dobrze, może czasem jest nawet zbyt czujne.

Barometr, wysokość, temperatura

Barometr, wysokość, temperatura

Na trasie: Byłem bardzo ciekaw jak działa nawigacja w zegarku. W oparciu o google maps i/lub współrzędne geograficzne można narysować trasę, oznaczyć punkty POI (maks. 100) i wgrać ją na zegarek. POI są o tyle istotne, że definiujemy przy ich pomocy charakterystyczne obiekty, np.: most, rzeka, zakręt, skrzyżowanie, parking, budynek itp., które później są wyświetlane na blacie. Około 100 metrów przed punktem zegarek dźwięczy informując nas, że zbliżamy się do istotnego punkty. Do dyspozycji mamy 3 skale trasy, gdzie najdokładniejsza działa z dokładnością 500 m, natomiast tak jak zauważyłem podczas biegu, przy tempie 5:00 min/km mapa działa z opóźnieniem 5-10m, także nawet gdy zapomni nam się skręcić, to szybko można zweryfikować swój błąd. Nawigację testowałem i w mieście, i w górach – zawsze z pozytywnym skutkiem. Wcześniej myślałem, że 100 POI to mało (Fenix udostępnia ich 1000!), ale nawet na Transjurze (160km) nie miałem żadnych problemów z nawigacją. Rzecz jasna Ambit zawsze rejestruje położenie rozpoczęcia treningu, dzięki czemu po dobiegnięciu do jakiegoś punktu X można wybrać funkcję nakierowania na początek biegu. Wtenczas zegarek pokazuje odległość do najbliższego POI i pomaga trzymać kierunek biegu (pokazując ile metrów w prawo bądź w lewo należy biec). Uwaga: jeśli będziecie się opierać na współrzędnych geograficznych podanych na mapie, to bardzo ważne jest wcześniej sprawdzić jaki model siatki macie ustawiony w zegarku (9 do wyboru!). Inną przydatną funkcją jest cyfrowy kompas. Choć zawsze trzymam w plecaku tradycyjny kompas, to od jakiegoś czasu korzystam z niego co raz rzadziej, na rzecz tego w zegarku. Jest on bardzo dokładny i wygodny w użyciu – co ważniejsze działa szybciej od igły. Kompas wchodzi również w skład funkcji ABC (zawsze aktywnych).

Precyzyjny kompas

Precyzyjny kompas

Podczas treningu: funkcji czysto treningowych Ambit za wiele nie posiada; nie ma możliwości przełączania się między dyscyplinami w trakcie treningu (choć jeśli się mylę funkcję taką wprowadzono w Ambit 2 S); można skorzystać tylko z jednego zakresu interwałów (określa się próg niski i wysoki) czasowych i HR; nie ma możliwości definiowania progów na dany kilometr treningu. Nie są to funkcje, z których korzysta się w górach i pewnie dlatego nie znalazły się w oprogramowaniu i jestem w stanie to zrozumieć. Skupmy się zatem na tym co jest, czyli: aktualne i średnio tempo oraz prędkość – działa to sprawnie i czule jeśli wybraliśmy ustawienie pobierania sygnału  GPS co sekundę (można wybrać jeszcze co 60 s). Ponadto Ambit jest wyposażony w technologię Fusespeed, która wspiera pomiar prędkości ze względu na ruch nadgarstka – nie wiem jak to w szczegółach działa, przyjmuję że coś takiego jest i już. Można oczywiście skorzystać z funkcji autolap, które sami definiujemy (zegarek podświetla się i podaje raport po każdym odcinku) oraz autopause, czyli zatrzymaniu pomiaru w momencie, gdy prędkość poruszania drastycznie się obniży. Nieustannie podczas treningu można wyświetlać różne średnie dane (o pulsie, tempie, prędkości). Jak już wcześniej napisałem można doposażyć się w inne czujniki, wykorzystujące ANT+ i z powodzeniem używać zegarka jako licznika rowerowego z funkcją pomiaru kadencji (ograniczeniem jest to, że maks. można sparować dwa urządzenia, np. HR i pomiar kadencji). Po każdym treningu Ambit pokaże nam szczytowy moment treningu i poda informację ile godzin musimy odpoczywać przed kolejnym napieraniem. Funkcję tę znalazłem średnio przydatną i nie do końca rozumiem na podstawie jakich algorytmów Suunto wylicza czas odpoczynku, ale niech będzie. Każdy trening jest zapisywany w pamięci zegarka.

Przykładowy ekran podczas biegu: dystans, czas, średnie tempo.

Przykładowy ekran podczas biegu: dystans, czas, średnie tempo.

GPS i HR: odbiornik GPS jest zamontowany w zegarku na wysokości nadgarstka. Przy pełnej baterii znalezienie sygnału zajmuje do 30s, co wydaje mi się dobrym wynikiem. Zauważyłem, że gdy stan baterii jest poniżej 50% ten czas może, choć nie dzieje się tak zawsze, wydłużyć do 1-1,5min co momentami jest irytujące. Nie spostrzegłem, by czas wyszukiwania satelit ulegał drastycznej zmianie w nowych miejscach. Jeśli zaś chodzi o pulsometr, to Suunto wykorzystało do pomiaru pas piersiowy. Jest on bardzo dokładny, sygnał jest kodowany i nie zdarzyło mi się zgubić odczytu podczas treningu, nawet rowerowego, gdy zegarek zamontowany jest na kierownicy (podkreślam to, ponieważ mój wcześniejszy pulsometr Sigmy gubił sygnał, gdy rękę miałem wyciągniętą na kierownicy). Sam pasek piersiowy jest wygodny w użyciu i raczej nie zsuwa się podczas nawet długich treningów/startów.

Ekran z info dot. HR

Ekran z info dot. HR

Bateria i eksploatacja

Jednym z głównych powodów, dla których warto zaopatrzyć się w Suunto, to moim zdaniem czas pracy baterii. Jak wcześniej wspomniałem, Ambit posiada baterię-akumulator ładowany przez kabel USB. Z początku zastanawiałem się jak często będzie trzeba ładować zegarek i czy będzie to wygodne. Moje obawy szybko zostały rozwiane. Zegarek może działać w dwóch trybach: 1) ABC – włączony zegarek; data; kompas; temperatura/wysokość; poziom naładowania – wg zapewnień producenta w tym trybie zegarek może pracować do 30 dni bez ładowania (ja najdłużej nie ładowałem przez 2tyg; i chyba miałem ciągle ponad 50%); 2) tryb treningu dzieli się na dwa podtryby a) z włączoną nawigacją zegarek wytrzymuje 15h i b) z wyłączoną nawigacją, ale z pulsometrem i innymi funkcjami czas pracy wynosi aż do 50h. Ja najdłużej działałem z trybem mieszanym i zegarek wytrzymał ponad 18h i jeszcze miał ponad połowę baterii, także ufam producentowi, że te wartości nie są zakłamane. Choć czytałem jakieś opinie, że garminowski Fenix wytrzymuje nieco dłużej, przy podobnych ustawieniach. Ponadto, gdy zegarek nie wyczuje ruchu, np. został odłożony na półkę, to po 30min przechodzi w stan uśpienia i wyłącza ekran. Ładowanie odbywa się równolegle z zrzucaniem treningów na komputer i muszę przyznać, że nigdy nie trzymałem zegarka dłużej niż 45min wpiętego do kompa i wystarczało to, by bateria się „zregenerowała”. Ładowanie więc, nie jest jakąś bolesną akcją – trwa szybko i sprawnie; problem gdy zgubimy specjalny kabel z klipsem do zegarka, wtenczas nici z ładowaniem i zegarek może posłużyć jako rozbijak do orzechów. Jeśli miałbym np. na tydzień wyjechać w góry na trawers i od czasu do czasu korzystać z GPSa w Ambicie, to wcześniej na pewno przeprowadziłbym test, jak znosi to bateria. Na zawody, czas pracy baterii jest wystarczający. Z funkcji używanych na co dzień warto wspomnieć o budziku oraz możliwości ustawienia dwóch stref czasowych. Więcej bajerów nie ma i chyba więcej nie potrzeba.

Ładuj, ładuj ...

Ładuj, ładuj …

Movescount – dziennik treningowy

Wszystkie treningi zapisane w zegarku po podłączeniu go do komputera są transferowane do witryny Movescount.com, która jest nie tylko centrum administracyjnym zegarka Suunto Ambit, ale również całkiem sprawnym dziennikiem treningowym. Tak na marginesie, to jest ona nawet dostępna w języku polskim, ale chyba tylko po to, by poprawić humor polskim użytkownikom. Za pomocą tej witryny można utworzyć swój plan treningowy, zsocjalizować się z innymi członkami społeczności Suunto (w tym podejrzeć ich treningi, vide Marcin Świerc), bardzo dokładnie przeanalizować swoje treningi (wykorzystując do tego masę wykresów i informacji, z których biegacz amator raczej nie skorzysta) czy też zaplanować nową trasę. Poza tym mamy możliwość pobierania i tworzenia własnych aplikacji, które potem zostaną wgrane na zegarek. A jeśli o tym już mowa, to warto wspomnieć, że Suunto regularnie wypuszcza aktualizacje oprogramowania m.in. Ambita, które często uwzględniają propozycje posiadaczy tego zegarka i rzeczywiście są przydatne. Samego dziennika opisywać nie będę, powiem tylko tyle, że na tle licznej konkurencji wypada naprawdę dobrze, ale jeśli nie zgrywasz treningów bezpośrednio z zegarka, to może lepiej będzie poszukać innej strony o podobnym profilu. Dla smartphonów istnieje dedykowana aplikacja Movescount, która umożliwia zarówno przejrzenie historii treningów jak i rejestracji treningu na telefonie.

Przykładowy widok treningu

Przykładowy widok treningu z witryny Movescount.

Podsumowanie

Wreszcie przyszedł czas na podsumowanie i wydanie opinii. Suunto Ambit jest solidnie wykonanym produktem, przeznaczonym przede wszystkim do biegów i aktywności w terenie, w górach. Kupno tego zegarka na potrzeby innych sportów, niż trialowe – a już szczególnie na wyłącznie biegi uliczne – jest bezsensownym wydatkiem. Można znaleźć coś zdecydowanie tańszego i odpowiedniejszego. W terenie zegarek nie zawodzi, zarówno kompas, jak i nawigacja są precyzyjne i ułatwiają dotarcie do celu. Sygnał GPS jest stabilny i nie zdarzyło mi się go stracić w żadnym terenie. Układ ekranu jest czytelny, a dzięki dowolności w jego konfigurowaniu obsługa zegarka podczas aktywności jest szybka i intuicyjna. Suunto stara się odpowiadać na zapotrzebowanie swoich klientów i  rozwija oprogramowanie pokładowe Ambita, co raz dodając nowe i przydatne funkcje. Wszystkie treningi są przechowywane w witrynie Movescount, dzięki której można w każdym momencie zestawiać ze sobą i porównywać dowolne aktywności. Bez wątpienia jest to dobry wybór dla osób, które lubią zapuścić się w nieznane, mapę zostawić w plecaku i polegać tylko na POI wgranych w zegarku. Podczas wspinaczki lub ekspedycji jaskiniowych z pewnością przydatne okażą się wskazania barometru i wysokościomierza, które również podają dokładne wskazania. Reasumując – nie zawiodłem się wydając pieniądze na ten sprzęt i otrzymałem więcej niż oczekiwałem. Wykorzystuję większość z oferowanych funkcji, nie znajdując przy tym poważniejszych wad. Zastanawiałem się ostatnio, czy mając Suunto Ambit kupiłbym inny, nowszy zegarek. Odpowiedź była jednoznaczna – NIE. Dopóki ktoś nie wydłuży czasu pracy baterii o raz tyle i nie zmniejszy wymiarów zegarka o co najmniej połowę, to nie ma co myśleć nad innym modelem.

Po stronie plusów:+ solidne wykonanie
+ czytelność i swoboda konfiguracji ekranu+ częsta aktualizacja softu+ możliwość tworzenia własnych aplikacji+ dokładność wskazań pomiarów 
Po stronie minusów: uzależnienie od połączenia z internetem (edycja niektórych ustawień)
mimo wszystko rozmiar (Ambit2 pokazuje, że da się zaprojektować nieco mniejszy zegarek)cena (choć u konkurencji podobna)
Cena: +/- 1750 PLN
OCENA: -5/5

Więcej informacji na temat Suunto Ambit można znaleźć tu:

2 uwagi do wpisu “Suunto Ambit + HR [TEST]

  1. Witam, bardzo fajna recenzja.
    Chciałbym tylko sprostować, że czas działania nie dotyczy włączonego pulsometru tylko odświeżania GPS fix:
    – co sekundę – czas pracy 15 godzin
    – co 60 sekund – czas pracy 50 godzin.
    – podstawowe funkcje (bez włączania GPS, rejestracji z czujników i stałego podświetlenia) – 30 dni.

    W zależności, czy uprawiamy sport dynamiczny czy wędrówkę po górach, można sobie ten tryb zmienić przy ustalaniu aktywności. Bo wiadome, że przy wchodzeniu na szczyt nasza pozycja zmienia się o 15 metrów na minutę, a jadąc na rowerze 10 metrów na sekundę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s